Read More

slide

WIELKA INERCJA LUDZKA

2659571-labolatorium-naukowcy-badacze-900-666

W tym miejscu zaczynamy sobie wyobrażać jakiegoś zło­śliwego geniusza, który wskazuje ludziom określone kie­runki badań. Ponieważ inercja ludzka jest bardzo wielka, trzeba zastosować środki, które można by nazwać „motywacjami pośrednimi”. Wezwanie do motywacji bezpo­średnich brzmiałoby tak: „Spójrzcie jak ciekawa jest po­dróż w przestrzeni międzygwiezdnej! Czy nie sądzicie, że warto popracować nad realizacją takiego projektu?” Ale wezwanie tego rodzaju byłoby mało skuteczne! Od­powiedzią na nie byłoby stwierdzenie: „Rzeczywiście mogloby to być bardzo interesujące”. I to byłoby wszystko. Celem doprowadzenia do jakiegoś skutku należało zaape­lować do motywacji pośrednich i wyjątkowo silnych, do motywacji wywołujących skutki emocjonalne. Bardzo skutecznym bodźcem zawsze jest strach. Możemy stwier­dzić, że skutki tego strachu były bardzo pozytywne: od­wołanie się do uczucia strachu sprawiło, że niektóre spo­łeczeństwa zgodziły się na wielkie ofiary w pieniądzach, pracy i kadrach dla stworzenia właśnie tych technik: Oczywiście nie możemy przewidzieć wszystkiego, co z te­go wyniknie. Wszyscy spodziewamy się, że w każdym t razie będzie to coś innego niż wojna, coś innego niż pro­dukcja środków zniszczenia. Możemy jednak zapytać, czy techniki podboju kosmicznego rozwinęłyby się bez pew­nych zagrożeń, bez celów wojskowych, które w istocie były głównymi celami tych badań.

TO, CZEGO PRAGNĄ NARODY

1353927894

Tym, czego narody najbardziej pragną, jest dopędzenie za Wszelką (cenę krajów uprzemysłowionych przy użyciu naj­szybszych środków działania. Pragną je dopędzić nie bez powodów. Nie chodzi tu po prostu o naśladowanie. Wy­daje się, że dziś w świecie modelem organizacji społecz­nej, który stał się imperatywnym wymogiem, jest miano­wicie model przemysłowy. To, co nazywamy „społeczeń­stwem zaawansowanym” samo to określenie ma cha­rakter odkrywczy jest po prostu społeczeństwem, któ­re już dostatecznie daleko posunęło się na drodze uprze­mysłowienia. Jest coś niezmiernie ciekawego w konflik­tach, jakie rozwijają się we współczesnym świecie. Za­trzymajmy się na przykładzie zimnej wojny. Jest rzeczą jasną, że zimna wojna ma wiele aspektów. Są w niej oczywiście aspekty polityczne i ideologiczne, ale także techniczne. Z jednej strony zimna wojna jest wojną tech­ników; komu uda się pierwszemu wyprodukować potęż­niejszą bombę, wynaleźć skuteczniejszą rakietę, której nie będzie można przechwycić lub przynajmniej przechwycić na czas? Wydaje się, jeżli spojrzymy z pewnego dystansu na konflikt, że jednym wśród wielu innych oczywiś­cie ze skutków zimnej wojny było doprowadzenie do znacznego rozwoju techniki, jak na przykład produkcji energii atomowej i rakiet.

LATA PO NARODZINACH TEORII

images

Dziś, w przeszło sto lat po na­rodzinach teorii marksistowskiej, możemy stwierdzić, że żaden kraj przemysłowy nie stał się komunistyczny, przy­najmniej drogą procesu czysto endogenicznego. Jedno­cześnie zaś kraje, które przyjęły komunizm, w chwili kie­dy stawały się komunistyczne, nie były jeszcze w ogóle albo dopiero zaczynały stawać się krajami przemysłowy­mi. Dlatego możemy zapytać, czy znaczenie ukrytych głę­boko sił i dynamizmów, które użyły komunizmu, nie po­lega na tym, że dały one początek społeczeństwom prze­mysłowym, że dokonały przekształcenia społeczeństw ar­chaicznych w przemysłowe. Dziś jeszcze to, co nazywamy problemem regionów słabo rozwiniętych, w dużej mierze jawi się jako zagadnienie przetworzenia, w taki lub in­ny sposób, społeczeństw prymitywnych w przemysłowe.Zresztą mamy wrażenie, że ludzi coraz bardziej intere­sują środki działania, a nie doktryny. Komunizm, który mógł być pewnego rodzaju stawką filozoficzną dla kra­jów uprzemysłowionych, przedmiotem dysputy filozoficz­nej lub moralnej, jawi się dziś wobec rozwijających się regionów świata jako technika społeczna. Ocenia się go nie tylko według jego treści filozoficznej i moralnej, ale wydaje mi się według skuteczności, jaką przed­stawia.Wydaje się więc, że coraz częściej prawdziwym kryte­rium, jakie ludzie pragną stosować, jest nie tyle kryte­rium moralne, teoretyczne, teologiczne (co miało być mo­że miejsce w wieku ubiegłym i co jeszcze dziś zdarza się w krajach rozwiniętych), co kryterium skuteczności.

ISTNIEJĄCY ZWIĄZEK

lab

Widzimy, że istnieje pewien zwią­zek (nie chcę powiedzieć, że ścisła więź) między tymi trzema pojęciami: ateizmu, ducha rewolucyjnego w sen­sie przedstawionym i mentalności technicznej. Podkreśl­my raz jeszcze, że związek ten jest niekiedy stwierdzany wyraźnie, a niekiedy jest po prostu przeżywany w sposób mniej lub więcej milczący.Skoro istnieje taki związek, to być może należy zadać sobie pytanie, które z tych trzech pojęć jest najważniej­sze, które z nich odgrywa rolę decydującą. Mam wraże­nie, że czynnikiem najważniejszym jest technika, a dwa pozostałe są jedynie przykrywką. Oczywiście z interpre­tacją tą można polemizować. Wysuwam ją tylko tytułem hipotezy. Możemy bowiem zapytać, czy kluczem do tych wszystkich zjawisk współczesnych nie jest po prostu głęboka przemiana społeczeństw, które jak mówi o. Teilhard de Chardin muszą przejść ze stanu egzy­stencji właściwej dla neolitu (którego cechą charakterys­tyczną było istnienie społeczeństw głównie agrarnych) do stanu egzystencji właściwej dla ery rozwoju przemysło­wego. To, co się dzieje od prawie stu pięćdziesięciu lat, jest posuwaniem się ludzkości ku nowemu rozwojowi spo­łeczeństwa, opartego głównie na przemyśle. Moglibyśmy na poparcie tej tezy przytoczyć liczne fakty z historii współczesnej. Wskażę tylko jeden, który wydaje mi się dostatecznie znamienny. Marksizm jest teorią rewolucyj­ną, która zrodziła się w kraju przemysłowym i która przedstawia siebie jako interpretację ewolucji społe­czeństw przemysłowych.

WYZWOLENIE I DUCH REWOLUCYJNY

laboratory1

Jeśli jednak chcemy scharakteryzować mentalność tech­niczną, to być może należy wprowadzić trzecie po­jęcie obok pojęcia techniki i ateizmu, i to pojęcie, jak się wydaje, jest raczej związane z głębokim dynamizmem współczesnych społeczeństw. Celem opisania tego trze­ciego elementu proponowałbym słowo „wyzwolenie” lub „wolność”. Wszędzie w święcie ludzie wołają, że chcą się wyzwolić. Chcą się wyzwolić od eksploatacji, od wszel­kich wewnętrznych i zewnętrznych form dominacji. Chcą się uwolnić od nędzy i od ciężaru codziennych potrzeb. Nieważna tu jest konkretna forma tego roszczenia. Dla naszego wywodu wystarczy stwierdzić, że to wołanie o    wolność rozlega się w dzisiejszym świecie wszędzie. Sa­mo zresztą słowo „wolność” jest jakby obdarzone jakąś mocą magiczną, potężnie oddziałującą na umysły i serca. Ostatecznie może mamy tu do czynienia z pewnego ro­dzaju mitem wolności i wyzwolenia. Nie możemy tu tego bliżej analizować. Pozostaję przy stwierdzeniu faktu: sto­imy tu wobec potęgi tego słowa, a być może mitu. Oczy­wiście, gdy mówimy o wolności i wyswobodzeniu, to mi­mo woli przychodzą na myśl pewne ruchy rewolucyjne, a zatem i to, co możemy nazwać „duchem rewolucyjnym”. We wszystkich częściach świata istnieje dziś duch rewo- lucyjny, który objawia się raz tu, raz tam, ale z pew­nością działa wszędzie. W najszerszym tego słowa zna­czeniu duch rewolucyjny dąży do wywołania głębokich przemian społecznych.

MENTALNOŚĆ TECHNICZNA I DUCH ATEIZMU

laska-to-milosc-zyczliwosci-komentarz-liturgiczny-622x389

Jest to jednak kwestia, do której musimy dojść przy końcu tej analizy, dlatego zacznę od powołania się na fakt, który wydaje mi się wyjątkowo ważny dla przemyśleń nad techniką lub raczej nad mentalnością techniczną, a mianowicie na fakt związku dziś już oczywistego między tą mentalnością a duchem ateiz- mu. Chodzi o to, by już na początku rzucić światło na to, co stanowi najtrudniejszy i najbardziej radykalny aspekt naszego problemu, który w ten sposób objawi się nam w formie najbardziej krańcowej. Jest to jak sądzę najlepszy sposób rzeczywistego wyświetlenia zagadnienia. Istnieje zatem związek między mentalnością techniczną a postawą ateistyczną, mentalnością ateistyczną zwią­zek często ukryty, często tylko implikowany, ale w nie­których przypadkach zupełnie wyraźny, pozytywny, stwierdzony. Niemniej jest to związek, jaki możemy łatwo zauważyć wokół nas. Znamy wszyscy tych badaczy, dla których uprawianie nauki stosowanej lub po prostu techniki wydaje się jedyną racją życia i przede wszyst­kim sprawia, że życie religijne staje się dziedziną całko­wicie niedostępną. Problemy religijne, o których wiedzą, ze istnieją, ponieważ ludzie żyjący w ich środowisku dyskutują o nich, wydają się im pozbawione sensu, cał­kowicie nieinteresujące. Nie nastawieni do nich wrogo, są wobec nich całkowicie obojętni, tak jak są obojętni co należy podkreślić wobec problemów filozoficznych.’ Filozofia wydaje im się próżną gadaniną. A fortiori jeśli tak można powiedzieć teologia jest dla nich języ­kiem pozbawionym sensu.

WIARA A MENTALNOŚĆ TECHNICZNA

Man-Worshipping-e1339380752356

Powinien nam ukazać pochód prawdy pośród przepaści ducha, a zapowiedzieć w naszych kruchych myślach, w naszych chwiejnych rozumowaniach, w na­szych ryzykownych przedsięwzięciach, w naszej naiwności, naszej słabości i naszym opuszczeniu rzeczywistość przyszłą a już obecną, w której już od teraz wszystko jest zbawione. Nasze dzieła miną w pyle wieków, w powszech­nym zalewie entropii, która pociąga każdą rzecz w tym świecie ku jej śmierci. Ale nastał już dzień, który nie za­kończy się nigdy. Przychodzi z mroków Nazaretu i docie­ra do nas przez wieki. Pociąga nas ponad krąg wszelkich czasów ponad wszelkie narodziny i wszelkie zgony, aż do chwili sądu i spełnienia, aż do życia przyszłego, aż do głębin wieczności, to znaczy aż do serca prawdy. Nadzieja już się zaczęła; skończyć się nigdy nie może.Stosunki między życiem wiary a mentalnością technicz­ną mogą być rozważane z różnych punktów widzenia. Trzeba zatem dokonać wyboru. Proponuję rozważyć tu­taj jeden aspekt wyjątkowo ważny dla mentalności tech­nicznej, a mianowicie „ducha postępu”. W dalszych swych rozważaniach wytłumaczę sens tego określenia. Zamie­rzeniem tego wykładu jest nie tyle zbadanie, co może znaczyć dla wierzącego życie determinowane techniką, ile raczej zanalizowanie mentalności technicznej tak, aby postawić problem, który musi stać się przedmiotem na­szych rozważań, a który dotyczy znaczenia techniki dla chrześcijanina.

 

NADZIEJA

Happiness bliss freedom concept. Woman happy smiling joyful with arms up dancing on beach in summer during holidays travel. Beautiful young cheerful mixed race Asian Chinese / Caucasian female model outdoor.

 

Należałoby w końcu zapytać, czy organiczna kon­cepcja uniwersytetu katolickiego nie powinna się również wyrazić w pewnej reorganizacji wydziału teologii. Trzeba by jak najstaranniej zapewnić kontakty i powiązania te­ologii z innymi dyscyplinami, a zwłaszcza z filozofią i na­ukami humanistycznymi.Na zakończenie trzeba mocno podkreślić, że taka kon­cepcja uniwersytetu katolickiego nie może oznaczać zam­knięcia się w sobie, ale musi wpisać się w ramy dialogu powszechnego jedynej szansy dla prawdy w podzielo­nym świecie, w którym istnieją obok siebie: wszechpo- tęga destruktywnej krytyki i przemożna siła wierzeń.Jesteśmy zmuszeni żyć w sytuacji wymagającej zrozu­mienia zadania i czynienia prawdy. Idziemy jednak na­przód wśród cieni, nie, wiedząc, czy wchodzimy już w ro­dzące się światło brzasku dnia, czy raczej w gasnące od­ blaski niekończącego się zmierzchu. Jesteśmy jeszcze na tyle młodzi, by uwierzyć we wszelkie nawet zwodni­cze obietnice i by podzielać wszelkie nawet złud­ne uniesienia, ale dostatecznie już starzy, by znać go­rycz życia i wiedzy oraz zawodność wszystkich rozumo­wań. Od uniwersytetu katolickiego oczekujemy pomocy, byśmy nie rozpaczali, byśmy się uchronili przed pokusą nihilizmu i przed dwuznacznymi pokusami ducha prome­tejskiego. Oczekujemy od uniwersytetu katolickiego, że nauczy nas równocześnie odwagi i pokory, że w obliczu zwątpień wyposaży nas w siłę afirmaicji, a w obliczu praw­dziwego obłędu zarozumiałości w odwagę wyznania grzechów.

KONKRETNE SUGESTIE

Happy-woman-jumping-in-golden-wheat

Będzie może rzeczą pożyteczną uzupełnić te ogólne roz­ważania przypomnieniem kilku spraw praktycznych, któ­re mogłyby ułatwić tworzenie się organicznych związków, o których mówiliśmy.Organizacja wykładów lub seminariów z filozofii nauk na różnych wydziałach. Prowadzący to nauczanie, w każdym wydziale, powinien należeć do kadry profesor­skiej tego wydziału, ale ponadto utrzymywać ścisłą łącz­ność z wydziałem filozofii.Organizacja seminariów, a nawet ośrodków studiów międzydyscyplinarnych, opartych na programach stosun­kowo ograniczonych i ścisłych ewentualnie o ograni­czonym czasie trwania. Zresztą istnieje już wiele prób zmierzających w tym kierunku. Poszukiwanie form organizacji na tyle elastycznych, by je można było z łatwością zastosować do postulatów Kościoła. Ponieważ postulaty te wyrażają się na ogół w nawoływaniu do badań międzydyscyplinarnych, należy pomyśleć o takiej organizacji, jaka pozwalałaby na szyb­kie zmobilizowanie na okres ewentualnie bardzo krót­ki specjalistów reprezentujących różne dziedziny. Tu­taj należałoby zapytać, czy organizacja oparta na sek­cjach nie jest sprawniejsza od organizacji opartej na wy­działach. Im mniejsze jednostki posiadają autonomię, tym łatwiej i szybciej mogą się dostosować do zmiennych sy­tuacji i wymogów.

JAK ZAPEWNIĆ POKÓJ ?

images (1)

Jak zapewnić pokój? Jak dać szansę sprawiedli­wości i wolności? Jak nie poddać się rozpaczy? Trzeba tu czegoś więcej niż inteligencji, niż wyobraźni, niż planów. Trzeba tu wielkiego natchnienia, które przychodzi spoza człowieka. Uniwersytet katolicki w swej organicznej jedności jest tym środowiskiem ludzkim, w którym wiara i nauka „po­winny móc się spotkać w żywej syntezie. Jest miejscem, gdzie wiara powinna móc zdać sobie sprawę z ogromnego wysiłku podjętego przez rozum w nauce, by podjąć jej znaczenie we właściwych sobie wymiarach; gdzie rozum naukowy ze swej strony za pośrednictwem rozumu filozoficznego powinien móc zrozumieć siebie samego w świetle wiary, a w transcendentnym natchnieniu zna­leźć uzasadnienie swego wysiłku, podstawę swej nadziei oraz siłę niezłomnego trwania w rygorach swej rzetelno­ści. Uniwersytet katolicki jest także tym środowiskiem ludzkim, gdzie wiara, nauka i filozofia oświecając się wzajemnie i łącząc się w jednym podstawowym natchnie­niu, w przeżywaniu tej samej odpowiedzialności, w świa­domości tej samej misji, powinny móc się przyczynić do stworzenia wielkich planów działania, jakiego wymaga dzisiejsza sytuaicja Kościoła i świata.